Narkotest przy drodze

Policjant zatrzymuje auto do kontroli, test ze śliny wychodzi pozytywnie, a przy okazji w schowku znajduje się niewielka ilość suszu. Z jednego zdarzenia robią się wtedy dwa odrębne wątki odpowiedzialności, bo sprawy o jazdę pod wpływem narkotyków opierają się na innych przepisach niż odpowiedzialność za samo posiadanie. To rozróżnienie brzmi jak formalność, a decyduje o tym, co grozi kierowcy i na czym polega jego obrona.

Jazda pod wpływem to sprawa drogowa

Prowadzenie pojazdu po środkach odurzających ocenia się według tej samej logiki co jazdę po alkoholu. Jeżeli stan kierowcy zostanie uznany za stan „pod wpływem”, jest to przestępstwo z art. 178a Kodeksu karnego, zagrożone grzywną, karą ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3. Sąd orzeka wtedy zakaz prowadzenia pojazdów na okres nie krótszy niż 3 lata oraz świadczenie pieniężne na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym i Pomocy Postpenitencjarnej w kwocie co najmniej 5000 zł. Łagodniejszy wariant, czyli stan „po użyciu”, to wykroczenie z art. 87 Kodeksu wykroczeń: areszt albo grzywna, obowiązkowo z zakazem prowadzenia pojazdów orzekanym na okres od 6 miesięcy do 3 lat.

Gdzie przebiega granica między tymi stanami

Przy alkoholu odpowiedź daje wynik w promilach. Przy narkotykach przepisy nie wyznaczają tak prostego progu, więc kwalifikacja opiera się na ocenie realnego wpływu substancji na sprawność psychomotoryczną kierowcy, zwykle na podstawie badania krwi i opinii biegłego toksykologa. Ma to praktyczny skutek: pozytywny narkotest ze śliny przy drodze niczego nie przesądza, jest sygnałem, po którym pobiera się krew. Ma znaczenie także dlatego, że niektóre substancje, w szczególności THC, utrzymują się w organizmie znacznie dłużej niż alkohol, a sama ich obecność to nie to samo co stan upośledzenia w chwili jazdy.

Posiadanie to sprawa narkotykowa

Środki znalezione przy kierowcy albo w aucie to zarzut z zupełnie innego aktu prawnego, czyli z ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Jej art. 62 przewiduje karę pozbawienia wolności do lat 3, przy znacznej ilości od roku do 10 lat, a w wypadku mniejszej wagi grzywnę, ograniczenie wolności albo pozbawienie wolności do roku. Ta sama ustawa zawiera art. 62a, który pozwala umorzyć postępowanie, gdy chodzi o ilość nieznaczną przeznaczoną na własny użytek, a orzekanie kary byłoby niecelowe. Wokół tych przepisów, a nie wokół prawa jazdy, toczy się obrona w sprawach narkotykowych.

Co z tego wynika, gdy oba wątki idą razem

  • Każdy czyn ma własną kwalifikację, własne dowody i własny wynik. Umorzenie wątku posiadania nie usuwa zarzutu drogowego i odwrotnie.
  • Sprawy potrafią biec w różnym tempie: prawo jazdy bywa zatrzymane od razu, a postępowanie dotyczące środków toczy się w prokuraturze miesiącami.
  • Wyjaśnienia złożone w jednym wątku są materiałem dowodowym także w drugim. Wypowiedź „to było moje, na własny użytek” rozstrzyga wtedy więcej, niż się wydaje.
  • Okoliczności łagodzące trzeba wykazywać osobno dla każdego zarzutu, bo sądy oceniają je według innych kryteriów.

Kierowca ma w takiej sytuacji konkretne uprawnienia: może odmówić składania wyjaśnień, może żądać badania krwi zamiast poprzestania na teście wstępnym, może też wnosić o wgląd w akta i o opinię biegłego. Warto z nich korzystać świadomie, bo pierwsze godziny po zatrzymaniu wyznaczają ramy całego postępowania. Sprawami karnymi z zakresu prawa drogowego i przestępstw narkotykowych zajmuje się m.in. kancelaria adwokata Jakuba Cendrowskiego w Warszawie przy ul. Brackiej 20 lok. 7A, tel. 517 344 096.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here